Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
17 postów 0 komentarzy

Publikacje "Warszawskiej Gazety"

Sfingowane procesy wracają?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Sfingowane procesy polityczne za czasów Stalina osiągnęły szczyt „rozwoju”. Po wojnie były w Polsce "znakomitym" narzędziem utrwalania władzy ludowej a swoje kariery zrobiło dzięki nim paru „sędziów”

 (np. Stefan Michnik oraz wielu znanych później adwokatów). Wielce prawdopodobnym jest jednak, że chociaż teoretycznie komunizm upadł, sfingowane procesy mają się znakomicie i wciąż są sędziowie, którzy nie wahają się w nich orzekać.

 

Na wzór WRONu 

Modelowym przykładem takiego procesu może być sprawa Daniela Kloca, skatowanego przez policjanta w cywilu Andrzeja Czajkę. Daniel Kloc w trybie przyspieszonym został skazany na karę trzech miesięcy pozbawienia wolności oraz zapłatę 300 zł odszkodowania policjantowi, który kopał go w głowę.
 
Taki wyrok wydała Sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie – Iwona Konopka. Oczywiście sędzia nie uznała za stosowne zapoznać się z nagraniami z miejskiego monitoringu. Sporządziła za to uzasadnienie swego orzeczenia, którego lektura kojarzyć się może chyba tylko z uzasadnieniami orzeczeń stalinowskich sądów, ewentualnie tymi z czasów rządów generała Jaruzelskiego i jego towarzyszy z WRONu. W uzasadnieniu sędzina stwierdziła, że przy Danielu Klocu nie znaleziono żadnych niebezpiecznych narzędzi, ale fakt, że 11 listopada przejechał on w „zorganizowanej grupie” wiele kilometrów do Warszawy, wskazuje, że jechał z zamiarem ataku na policjanta. A jego „agresja” polegała na „odepchnięciu ręki” funkcjonariusza policji. Wyprowadziła stąd wniosek, że pokrzywdzonym nie jest skatowany Kloc, tylko policjant w cywilu, który katował. Pani sędzia, powołując się na wykonywanie przez „funkcjonariusza Czajkę” „obowiązków służbowych” nie wyjaśniła, od kiedy należy do nich obezwładnienie gazem i kopanie w głowę bezbronnego człowieka, ani od kiedy zupełnie naturalny odruch zatrzymania ręki, które uderza, jest „agresją” i „atakiem”.
 
Na dobrą sprawę, czytając owo „uzasadnienie”, nie sposób nie współczuć sędzinie. Skończyła niełatwe studia i zrobiła niełatwą aplikację. Pewnie jako młoda dziewczyna wierzyła w niezawisłość i niezależność sądów w Polsce a tu spotkało ją takie zaskoczenie. Okazało się, że coś takiego jak niezawisłość sądów najprawdopodobniej nie jest oczywista a niektóre orzeczenia zdają się być wydawane według „klucza”, czyli pod czyjeś dyktando.
 
„Tęgi” umysł czy wplątana w system?
Trudno jest sobie wyobrazić, żeby którykolwiek sędzia zlekceważył nagranie z kamer monitoringu, oparł się na zeznaniach tylko jednej strony i uznał że do Warszawy przyjeżdża się tylko w celach chuligańskich. A po przeczytaniu uzasadnienia sędzi Iwony Konopki można odnieść wrażenie, że właśnie to zrobiła. Idąc tokiem myślenia obecnym w uzasadnieniu można przypuszczać, że pozostałe czterdzieści tysięcy ludzi, którzy przyszli na Marsz Niepodległości też wyszło z domu w celu pobicia policji. Trzeba niezwykle „tęgiego” umysłu, żeby wyciągnąć tak niebywały wniosek. Chyba, że wcale nie wyciąga się wniosków, tylko działa pod czyjeś dyktando.
 
Opublikowane w Internecie nagrania dowodzą wyraźnie, że cała hucpa zarówno na Placu Konstytucji, jak i na Rozdrożu od początku do końca była zwykłą „ustawką”, do której przyłączyło się faktycznie kilku zadymiarzy, nie mających nic wspólnego z Marszem Niepodległości, natomiast oberwały osoby, które miały pecha być na trasie policji. Być może chodziło w tym wszystkim o sprawdzenie systemu – złapanie kogo popadnie, zawleczenie do sądu, skazanie, osadzenie w więzieniu – szybko, sprawnie, skutecznie. Zadowolenie z tej metody wyrazili już panowie Tusk i Komorowski, którzy dzięki „sprawnej akcji policji” zobaczyli, że w razie społecznych protestów bez problemu będą mogli „wziąć naród za mordę”.
A jakie jest w tym wszystkim miejsce sędziny? Najprawdopodobniej wejdzie do kanonu budzących wątpliwości uzasadnień wyroków. Przy odrobinie „szczęścia” o jej „geniuszu” usłyszą nawet w Strasburgu. Ciekawe, czy o takim sukcesie marzyła?
Aldona Zaorska

KOMENTARZE

  • "Przy odrobinie „szczęścia” o jej „geniuszu” usłyszą nawet w Strasburgu."
    w tej sprawie, prawda o tym co jest kopnęła służbowym butem w twarz nie Daniela, lecz całą Polskę.
    Pozdrawiam.
  • @Avern
    I dalej kopie: uzasadnienie odmowy wydania orzeczenia z uzasadnieniem... BO TERMIN minął...
  • @laurentp
    Trudne do uwierzenia dla niektórych, że stare sprawdzone stalinowskie metody nie tylko sądzenia wróciły, i to chyba wcale nie tylnymi drzwiami. I co raz bardziej się panoszą...
  • @
    tjaaa ja proponuje Pani Iwonie oficjalnie podarowac prezent na Boze Narodzenie :) Mysle ze portret Stalina do powieszenia w salonie, bedzie idealnym prezentem i bardzo sie z niego ucieszy...
  • czy określenie "BLAĆ!!!"
    http://bandyckapolicja.com/wp-content/uploads/2011/12/lohqo.jpg
    nie będzie zbyt słabe dla tej sędziny???
  • policjant kat
    proszę sprawdzić czy ten policjant przypadkiem niejest z krakowa i ma 25 lat, bo przeprowadziłem małe sledztwo i tak mi wyszło ale opinje pozostawiam wam .sa filmy i twarz tego kata i rózne portale społecznosciowe mozna sprawdzic i dojśc prawdy
  • @All
    Jedyne co ją ratuje, to że wyrok był wydawany w tzw. trybie przyspieszonym, gdzie nie ma możliwości zweryfikowania wszystkich napływających w dużej ilości danych (trzeba w krótkim czasie osądzić wielu zatrzymanych) pochodzących właściwie z jednego źródła - raportów policyjnych. To system tak naprawdę jest winien, bo żaden sędzia nie jest w stanie wydać wyroku sprawiedliwego po tylko pobieżnym zapoznaniu się ze sprawą i to w dodatku jednostronnie pokazaną. Przecież na jej miejscu mógłby być każdy inny sędzia - ona była sędzią dyżurnym.
  • @All
    A przypomnę, że to PiS wprowadził tzw. sądy 24h. Jak się okazuje w praktyce bubel prawny.
    W zamyśle ustawodawcy sądy 24h miały być odpowiedzią na coraz bardziej zuchwałe wystąpienia kiboli wszczynających bijatyki przy okazji meczów. W praktyce okazało się, że ową ustawę wykorzystać można także w przypadku jakiegokolwiek zgromadzenia, które, przynajmniej dla policji, może stanowić zagrożenie dla porządku publicznego. Efektem takiego stanu prawnego (oczywiście urągającego zdrowemu rozsądkowi) było właśnie skazanie Daniela na karę pozbawienia wolności.
  • Brak dekomunizacji.
    Jak dziecka nie upomniemy, damy klapsa, za to ze zrobilo cos zlego to bedzie dalej to robilo.Sek w tym ze dziecko juz troche wyroslo i nie wiadomo czy klaps pomoze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031